popielec1Odmieńmy sposób życia, pokutujmy w popiele i włosiennicy, pośćmy i płaczmy przed Panem, gdyż Bóg nasz jest pełen miłosierdzia i gotów odpuścić nam nasze grzechy. (Por. Jl 2,13).

Rozpoczynamy okres liturgiczny nazywany Wielkim Postem. Ten czas trwa 40 dni. Liczba „40” odgrywa bardzo ważna rolę w Biblii. 40 dni pościł Jezus na pustyni, 40 lat wędrował Naród Wybrany przez pustynię, 40 dni przebywał Mojżesz na Górze Synaj, 40 dni Goliat oblegał obozy izraelskie, 40 dni Eliasz wędrował o chlebie i wodzie do Bożej Góry Horeb, 40 dni pozostało mieszkańcom Niniwy na nawrócenie — jak zapowiedział im Jonasz. Do tego dodajmy jeszcze 40 dni, jakie upłynęły pomiędzy Zmartwychwstaniem Jezusa a Jego Wniebowstąpieniem. Liczba ta odwołuje się więc do różnych wydarzeń: radosnych, smutnych, dramatycznych, chwalebnych, chwil głębszej refleksji czy także walki. Takie jest nasze życie, na które składa się cała gama wydarzeń. I w te wydarzenia wchodzi Pan Bóg — zarówno w te dobre, jak także w te, o których chcielibyśmy jak najszybciej zapomnieć. Pytajmy się jednak dziś, u progu tego czasu liturgicznego: Czy zawsze odkrywamy Pana Boga w wydarzeniach naszego życia? Czy nie jest tak, że w naszym życiu często przeżywamy wielki post... od Pana Boga, kiedy Bóg wydaje się nam odległy, daleki, nieobecny... Czy tak rzeczywiście jest?

W Wielkim Poście, zwróćmy szczególną uwagę na kilka punktów charakterystycznych dla tego czasu. Po pierwsze: wrócić do początku, czyli do chrztu oraz, po drugie: do pokuty. Sobór Watykański II w „Konstytucji o liturgii” przypomina, że Wielki Post ma podwójny charakter: ”Przez przypominanie chrztu lub przygotowanie do niego oraz przez pokutę ma on usposobić wiernych, oddających się gorliwiej słuchaniu Słowa Bożego i modlitwie, do obchodzenia paschalnego misterium” (nr 109). Charakter Wielkiego Postu dobrze oddaje kolekta Mszy Świętej z I niedzieli tego czasu liturgicznego, która w podobnych słowach oddaje to, co mówi Sobór: „Wszechmogacy Boże, spraw, abyśmy przez doroczne ćwiczenia wielkopostne postępowali w rozumieniu tajemnicy Chrystusa”.

Co jest tą tajemnicą? Odwołajmy się ponownie do liturgii, tym razem do tekstu ze Środy Popielcowej. Podczas błogosławienia popiołu kapłan mówi m.in.: „Panie Boże, Ty przebaczasz ludziom, którzy upokarzają się i starają się zadośćuczynić za grzechy (...) Niech wytrwają w czterdziestodniowej pokucie, aby mogli z oczyszczonymi sercami uczestniczyć w paschalnym misterium Twojego Syna”. Pascha Jezusa jest ową tajemnicą, a zarazem jest to tajemnica, misterium Kościoła. Bowiem Kościołowi Jezus powierzył siebie — swoje Ciało i swoją Krew, a to znaczy także, że Jezus nam już przebaczył, bo dla nas - dla Ciebie i dla mnie umarł i zmartwychwstał. Jestesmy już ocaleni, dług został spłacony. Paweł Apostoł, w Liście do Galatów pisze: „Obecnie moje życie jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie” (Ga 2, 20). Po co więc pokutować i pościć? Bo to jest wyraz solidarności chrześcijanina z Jezusem. Solidarność w pracy Boga dla nas, dla człowieka i świata całego.

Nim jednak nastąpiło wydanie Jezusa na krzyż, a potem zmartwychwstanie trzeciego dnia, przez trzy lata wędrował Jezus przez miasta oraz wsie izraelskie i głosił wypełnienie się czasu i nadejście Królestwa Bożego (Mk 1, 15). Tak, czasy ostateczne już nadeszły — wraz z przyjściem Jezusa na świat. Do swojej misji Jezus z Nazaretu przygotowywał się na pustyni. Wielki Post to właśnie taki czas pustyni, czas odczucia pewnego braku, przygotowania siebie na wędrowanie z Dobrą Nowiną oraz - czas... prochu. Ten brak jest potrzebny, aby otworzyć się na Tego, który może wypełnić ten brak. A jeśli On tego dokona, człowiek zobaczy całe swoje życie w nowym świetle. „Jeśli Bóg jest na pierwszym miejscu, to wszystko jest na swoim miejscu” (św. Augustyn).popielec

W Środę Popielcową możemy usłyszeć słowa: „Prochem jesteś i w proch się obrócisz”. To są słowa wyjęte z pierwszej księgi Pisma Świętego (Rdz 3,19). Pomyślmy, jakie mogą być nasze reakcje na te słowa? To brzmi jak wyrok wydany na człowieka — bardzo krótki, ale treściwy, budzący respekt, a może nawet grozę. Słowa te odnoszą się do całego człowieka, bowiem proch jest symbolem całego człowieka. Upewnia nas o tym Kohelet: „Wszystko idzie na jedno miejsce: powstało wszystko z prochu i wszystko do prochu znów wraca” (Koh 3,20). Chciałoby się powtórzyć za pewnym filozofem, że człowiek jest „Dasein zum Tode” — „bytem ku śmierci”. Kiedy wpatrujemy się w proch ziemi, tak można pomyśleć. Proch jest bowiem bardzo mały, jego ziarnka są podobne jedno do drugiego. To także symbol podatności na wszystko — proch jest przenoszony przez wiatr, deptany przez ludzi czy zwierzęta. Jest także symbolem zagubienia i braku pomysłu na życie - jest bowiem bezkształtny, jałowy, szary i kruchy. W końcu jest symbolem znikomości. To dlatego też, gdy umrzemy, ksiądz na naszą trumnę czy urnę rzuci odrobinę ziemi i powtórzy dokładnie te same słowa mówiące o przemijalności i kruchości ludzkiego życia. Doda jednak coś więcej, co nie tyle uzupełnia słowa z Księgi Rodzaju, ile niemalże przewraca ich przesłanie przez swoje wielkanocne ?uzupełnienie': „... Ale Pan Cię wskrzesi w dniu ostatecznym. Żyj w pokoju”. A więc nie tyle „byt ku śmierci”, co „byt ku życiu”...?

Proch dość często występuje w Biblii, ale nie tylko jako symbol pokuty. Gdy mowa o pokutowaniu - to czytamy o Jozuem, który rozdarł swoje szaty, padł przed Arką Przymierza i posypał głowę swoją i starszych Izraela popiołem (Joz 7, 6). Popiół, proch, to jednak także symbol porażki — gdy Filistyni pokonali wojska izraelskie i zabrali Arkę Przymierza, w tej walce zginęli m.in. synowie Helego. Wtedy pewien człowiek z pokolenia Beniamina, w podartym ubraniu i z głową pokrytą ziemią przynosi te wiadomości Helemu (1 Sam 4, 12). Także przyjaciele Hioba, gdy zobaczyli co się stało, rozdarli szaty i posypali swoje głowy prochem (Hi 2, 12). Proch jest też symbolem pokonania wroga, a nawet wdeptania, wtłoczenia go w ziemię. Oto czytamy u Izajasza, że: „Moab będzie rozdeptany u siebie (...) Niezdobytą twierdzę twoich murów On zgniecie, zwali, zrzuci w proch na ziemię” (Iz 25, 11-12). U tego samego proroka czytamy także: „Bo On poniżył przebywających na szczytach, upokorzył miasto niedostępne, upokorzył je aż do ziemi, sprawił, że w proch runęło” (Iz 26,5). Czytamy także: „I będą królowie twymi żywicielami, a księżniczki ich twoimi mamkami. Twarzą do ziemi pokłon ci będą oddawać i lizać będą kurz z twoich nóg. Wtedy się przekonasz, że Ja jestem Pan, kto we Mnie pokłada nadzieję, wstydu nie dozna” (Iz 49, 23). Z kolei prorok Micheasz zapowiada zawstydzenie wrogów Syjonu w słowach: „Gdy to ujrzy nieprzyjaciółka moja, wstydem się okryje ta, która mówiła do mnie: ?Gdzie jest Pan, twój Bóg?' Oczy moje będą patrzeć na nią: teraz będzie zdeptana, jak błoto uliczne” (Mi 7, 10). Tak więc możemy powiedzieć, że proch jest symbolem nie tylko przemijania życia i pokuty, ale tego wszystkiego, co się na to życie składa - różnych doświadczeń, a więc — powtórzmy — jest to symbol całego człowieka.

Człowiek jest istotą przemijającą. Mało tego! My o tym wiemy. Wiemy także do czego zostaliśmy powołani. Aby sobie o tym powołaniu przypomnieć, na nowo je sobie uświadomić — potrzebujemy właśnie wyjścia na pustynię, zmierzenia się z Goliatem, spotkania Jonasza, wejścia na Górę, czy także posilania się tylko chlebem i wodą. W końcu - człowiek potrzebuje spotkania Jezusa.

Powróćmy teraz do jednego z postawionych już pytań. Czy Bóg jest rzeczywiście Wielkim Nieobecnym? Paweł Apostoł pisze do Rzymian, że „Bóg zesłał swego Syna w ciele podobnym do ciała grzesznego” (Rz 8, 3). Znaczy to, że Syn Boży, przychodząc na ziemię, wszedł także w doświadczenie prochu. Jednakże wraz z Paschą Jezusa, ciało (którego symbolem jest proch) przestało być etapem prowadzącym ku marności i śmierci, bowiem w życie ludzkie wszedł Bóg. Od tego czasu życie chrześcijanina nie zatrzymuje się, jak pisze teolog Karl Rahner, na prochu, zgrozie i lęku, lecz pozwala mu, poprzez ten proch, przebiec dalej, w samą wieczność Boga.

Łatwo to powiedzieć... A co zrobić z całym doświadczeniem, bagażem życia, kiedy zdaje się, że Popielec trwa cały rok? Myślę, że najpierw powinniśmy zaakceptować to poczucie oddalenia Pana Boga i nie uciekać przed nim w różne „świecidełka” czy namiastki Boga. Pytajmy się o to, co tak naprawdę w tej pustce przeżywamy i czy na pewno jest to brak Boga? A może to zaczyna brakować naszych własnych wyobrażeń Boga i następuje powolne lub szybkie wyczerpanie się tych wyobrażeń? Może jest tak, że — jak pyta się przywołany już o. Rahner — „Dalekim stał ci się tylko Bóg, którego nie ma: Bóg zrozumiały, Bóg małych myśli i taniutkich uczuć człowieka, Bóg doczesnego bezpieczeństwa, Bóg, który dba o to, aby dzieci nie płakały, a ludzka miłość nie doznawała zawodu, Bóg, który jest bardzo czcigodnym... bożkiem”. Pytajmy siebie, u progu Wielkiego Postu w jakiego Boga wierzyliśmy dotąd?

Okres pokuty - czas na to, by poprosić Pana Boga o łaskę... zmiany sposobu myślenia. Greckie słowo „metanoia”, jakie znajdujemy w Piśmie Świętym na określenia nawrócenia, znaczy: „zmiana sposobu myślenia”. Gdy Bóg udzieli nam siły na rozpoczęcie i kontynuowanie tego procesu, to odkryjemy z czasem, że prawdziwy Bóg jest zawsze z nami i obok nas. Bóg chrześcijan nie zapewnia bezpiecznego omijania z daleka wszystkich trudów i krzyży życia, ale zapewnia nas o tym, że w każdej sytuacji i wydarzeniu jest z człowiekiem. Bogu nie są obce ludzkie doświadczenia — Jezus przeszedł wiele na tej ziemi: od narodzin w żłobie po egzekucję na krzyżu. Jeśli człowiek, poszcząc, solidaryzuje się z pracującym i cierpiącym Jezusem to dlatego, że On pierwszy solidaryzuje się z człowiekiem.

Ileż Śród Popielcowych i Wielkich Piątków w naszym życiu... Jednakże życie nie kończy się w Wielki Piątek. Potrzebny jest człowiekowi i Popielec, i Wielki Piątek — aby dojść do Poranka Wielkanocnego. Wielki Post jest po to, abyśmy zmierzyli się z tym wszystkim, co składa się na nasze życie. Jednego możemy być pewni: Bóg jest z nami, jest także w Twojej drodze krzyżowej.

Wychodząc na pustynię, otwieramy się na Boga. Trudno Go usłyszeć w hałasie świata. Taka już była intuicja pierwszych wieków chrześcijaństwa. Człowiek na pustyni lepiej słyszy. Idźmy tam „w całości”, z całym bagażem życiowym.

Wielki Post to także czas „wielkanocnej spowiedzi”. Spowiedź, to nie tylko wyznanie przy kratkach konfesjonału i fioletowa stuła. Spowiedzią powinna być cała postawa człowieka — czyli otwarcie się na Boga i Jego Dobrą Nowinę. Kiedy słyszymy „spowiedź”, możemy pomyśleć o wyznaniu win, o skrusze, pokucie, zadośćuczynieniu za grzechy, może nawet o karteczce, którą spowiednik winien podpisać. A może nadchodzi czas, by zacząć lepiej, regularnie sprawować ten sakrament? Wszak w tym sakramencie nie tylko zostają odpuszczone grzechy, ale także otrzymujemy łaskę uzdalniającą do czynienia dobra. Ten sakrament przecież uczy nas ufnego otwarcia się na Pana Miłosiernego, solidaryzującego się z człowiekiem aż po krzyż, po nasze krzyże...

Może to także właściwy czas, by się zapytać o miejsce postu w naszym życiu. Czy to chodzi tylko o golonkę w piątek?

Rozpocznijmy więc tegoroczny Wielki Post; Prośmy Pana, aby przemieniał nasz sposób myślenia, by dał nam łaskę stanięcia w prawdzie przed sobą samym, przed Kościołem i przed Bogiem, bo tylko w ten sposób staniemy się wolnymi. To jest „czas upragniony” do proszenia, aby On odgruzował ludzkie serce z tego, co przeszkadza w widzeniu Bożych spraw w swoim życiu i w świecie.

„Niech da wam światłe oczy serca tak, byście wiedzieli, czym jest nadzieja waszego powołania, czym bogactwo chwały Jego dziedzictwa wśród świętych i czym przemożny ogrom Jego mocy względem nas wierzących - na podstawie działania Jego potęgi i siły. Wykazał On je, gdy wskrzesił Go z martwych i posadził po swojej prawicy na wyżynach niebieskich, ponad wszelką Zwierzchnością i Władzą, i Mocą, i Panowaniem, i ponad wszelkim innym imieniem wzywanym nie tylko w tym wieku, ale i w przyszłym(Ef 1,18-21). A to jest nadzieja ludzi już ocalonych.
Norbert Frejek SJ

Wspomóż dębowską świątynię
Ofiary na rzecz Parafii Św. M. Archanioła w Dębowie można wpłacać na rachunek bankowy nr:
96 8179 0009 0023 9341 2000 0020

Uwaga !!!
nowy numer telefonu do parafii

525 155 806

Wszystkich Świętych

wswW środę 1. listopada obchodzimy uroczystość Wszystkich Świętych. Wspominamy wówczas wszystkich tych, którzy żyli przed nami i wypełniając w swoim życiu Bożą wolę, osiągnęli wieczne szczęście przebywania z Bogiem w niebie. Kościół wspomina nie tylko oficjalnie uznanych świętych, czyli tych beatyfikowanych i kanonizowanych, ale także wszystkich wiernych zmarłych, którzy już osiągnęli zbawienie i przebywają w niebie. Widzi w nich swoich orędowników u Boga i przykłady do naśladowania. Wstawiennictwa Wszystkich Świętych wzywa się w szczególnie ważnych wydarzeniach życia Kościoła.
W czwartek 2. listopada - Zaduszki, czyli wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych z naszych rodzin.

 

 

ODPUSTY  ZA  ZMARŁYCH      Wierni, którzy nawiedzą kościół lub kaplicę publiczną 1 lub 2 listopada, mogą dostąpić odpustu zupełnego, który może być ofiarowany tylko za zmarłych. Wg obowiązujących przepisów mogą uzyskać ten odpust tylko jeden raz w ciągu dnia. W czasie nawiedzenia świątyni należy odmówić „Ojcze nasz” i „Wierzę”, oraz trzeba wypełnić inne warunki, jak spowiedź sakramentalna, Komunia św. i modlitwa według intencji Ojca Świętego.

dusze czysciowe

Wierni, którzy pobożnie nawiedzą cmentarz i przynajmniej w myśli pomodlą się za zmarłych, zyskują odpust, który może być ofiarowany za dusze w czyśćcu cierpiące; odpust ten w dniach: od 1 do 8 listopada (włącznie) jest zupełny, w inne dni roku cząstkowy.